21 dni bez słodyczy - co się zmieniło w tym czasie?
Tego wszystkiego dowiesz się z tego wpisu.
Tego wszystkiego dowiesz się z tego wpisu.
2021 rok zaczynam na różowo. I ze sporą dawką optymizmu i samodyscypliny. Nie ma ani cienia zimowej depresji i twardo mknę przez śnieżne zaspy (w śniegowcach po kolana). Jak wygląda mój styczeń?
Na dzień dobry zaczęłam od nie prostego dla mnie wyzwania: 7 dni bez słodyczy. Z kilku dni zrobiło się 25. Rezultat to -4kg. Teraz potrzebuję jeszcze więcej samodyscypliny, żeby ten rezultat utrzymać.
Ten rok zaczął się cudownie. Jedyny większy pojawiający się śnieg sprytnie skumulowałam z pseudo infekcją alergiczną i w objęciach gorączki - przespałam. Gorączkę miałam jeden dzień i jedną noc. Dokładnie tyle w 2020 roku trwała zima.
I nawet wtedy, gdy znów chciała się wkraść w krajobraz, zasłaniałam okna, a już po jedenastej jej nie było. Lekka i ciepła zima.
Przedostatni dzień 2020 roku zaskoczył mnie bardzo. Chwilę temu pojawił się wpis o moich 6 i pół minutach wakacji. A dokładnie po 11 dniach jestem w tym samym miejscu. Niesamowite.
Wtedy sądziłam, że to był ten jeden jedyny raz nad morzem, a tu niespodzianka. Ładowaliśmy towar w tej samej okolicy i wracaliśmy ta sama drogą. Nie zajechać na chwilę to był by grzech.
Ach ta ciekawość. Mieliśmy ruszać w poniedziałek koło 5 rano, poczekaliśmy 3 godzinki by zobaczyć to, co wszyscy tak przeżywają od kilku dni. Ci którzy nas zaczepiali, z takim rozczulającym uśmiechem mówili - rynek - za dwa dni, tu jutro rynek. Przecież nie przegapię, muszę zobaczyć o co tyle hałasu.
Skąd się tam wzięliśmy?
Fatima - niezwykłe miejsce w Portugalii.
Miejsce, na którego możliwość odwiedzenia polowaliśmy od kilku miesięcy. Musiało być spełnione kilka warunków. W miarę po drodze i w dzień. Zapas czasu, na pusto lub towar niewymagający agregatu.
Wracaliśmy z Karolem z Lizbony. I to był ten idealny wrześniowy dzień.
Jest niesamowicie gorąco i duszno. Ponad 40stopnii. A w Portugalii to nie jest oczywista sprawa.
Tak ciepło nie było tu całe lato w 2019roku.