Ocean spokoju i obłędnie pachnąca Portugalia


Kilka godzin inhalacji pachnącym iglastym lasem. Coś niesamowitego. Tego nie ma nigdzie, tylko tam, tylko o tej porze roku. Obłędny zapach lasu, igieł. Nie ma go do czego porównać. Obłędny. A nocą - jeszcze bardziej.
Portugalia naładowała mnie pozytywnie. Tam czas płynie wolniej. I zawsze jest. Godzina różnicy na zegarze idealnie wpisałaby się w mój naturalny tryb dnia, ten nie zakłócony żadnym budzikiem.
Czy to nie powinno być moje miejsce na ziemi?

W Sines czuć w powietrzu spokój. Czuć zapach Oceanu. Portugalia napełnia mnie jakąś taką nieokreśloną pozytywną energią.

Przy tej otchłani wody i sile fal, człowiek robi się tak mały...
Zbieram swoje myśli - co dalej?

W Sines już na tej plaży byłam - KLIK.

Ten sam zapach lasu czułam później w Polsce. W zasadzie jego mało intensywną namiastkę. 

Na granicy miały być kontrole. Pojawił się on. Pan na motorze. Tylko jakiś dziwny. I na pewno nie do kontroli. Kontroli nie było. A pan prowadzi gabaryt. 

Maseczki? Założyłam tylko na pierwszej stacji paliw. I nigdzie więcej. Nikt się nie upomina. W niektórych miejscach nie widziałam w maskach nikogo. 

Znów nie udało mi się zwiedzić miasteczka. Tym razem powodem nie był czas - tego miałam aż za wiele.

Przed odjazdem ze strefy przemysłowej do Barcelony, Karol zarządził chwilę przerwy na plaży. I jak go nie kochać? Bez mojego słowa wiedział, że chciałam tam być choć 5 minut.

Jest tak pięknie. Niesamowicie spokojnie. Delikatne fale. Mocno oświetlone miasteczko. Szum z portu. 


Na granicy spodziewałam się kontroli. Jednak to tylko przeprawa gabarytu. Przy wyjeździe także nie było kontroli. Dla osobówek również nie.


To nie Ocean. To tylko chmury. Miejscami widać suszę. Miejscami krajobraz jest w 100% zielony.

, , , , , , , ,

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję Kochani za komentarze :)

Copyright © Doganiam Motyle , Blogger