A może by tak rzucić wszystko i pojechać nad Ocean.... pociągiem


A może by tak rzucić wszystko i pojechać nad Ocean... pociągiem.
Ta spontaniczna myśl zamieszała mi w głowie.  Co teraz wybrać?


Villallana - mała wioska w Asturii. Bardzo mała wioska. Cała zmieściła się na tym jednym zdjęciu.
A z jej centrum wyłania się nowoczesny pociąg. By za chwilkę zniknąć w tunelu.


Już od wczoraj wiedziałam, że mam cały dzień wolny. Stuprocentowe wolne bez czekania na telefon, załadują nie załadują.
Wczoraj padało i prawie cały dzień spędziłam w kabinie. Dziś zaskoczyła mnie piękna pogoda. Promienie słońca przyjemnie muskają po twarzy.

Sprawdzam połączenia autobusowe do najbliższego i wartego odwiedzenia Oviedo. Mam plan. Jadę....
A może by tak rzucić to wszystko i pojechać nad Ocean... pociągiem.
To trochę dalej. Ta spontaniczna myśl zamieszała mi w głowie.  Co teraz wybrać?

Ocean!

Jak planuje podróże? Zawsze spontanicznie. Wpisuje miejsce docelowe w mapy Google, po chwili mam wykaz najlepszych połączeń.

Parking od mini wioski dzieli rzeczka. Nie ma tu płotów, Asturia jest trochę jak z bajki. Na pewno innej bajki niż inne regiony Hiszpanii. Ileż to razy miałam morze na wyciągnięcie ręki i siatkę. Kobiecie po 30stce chyba nie wypada już chodzić przez płoty. Szczególnie, gdy nie jest pewna sukcesu. Wyobraź sobie taką mnie zaczepioną za dwu metrową siatkę... Także droga czytelniczko, można przez płot ale z godnością a nie dziurą w spodniach :)

Wioska to tylko kilkanaście domków. Zadbana, czysta stacja i biletomat. Biletomat jak każdy inny.
10 minut do pociągu. Czas kupić bilet.
Standardowo wszystkie biletomaty w Hiszpanii i Portugalii sprzedają karty, na które potem nabija się odpowiednie bilety. Wielokrotnie korzystałam z takich w wielu miejscach.

Wybieram język - angielski. Gijon, normalny.
Coś jest nie tak. Bardzo nie tak. Jeszcze raz, i jeszcze raz i jeszcze raz...
Jeszcze raz inaczej i inaczej...
Do akcji wkracza Karol, poratować blondynkę z opresji.

A nic z tego. On, biletomat już chce kartę, której ja nie mam, a której on mi nie sprzeda. Nie chce mi też sprzedać jednorazowego biletu.

O na pewno nie! Ja nad ten Ocean pojadę i tak.

Nadjeżdża pociąg. Biletomat, muszę przyznać mnie pokonał. Wskakuje w pociąg. Czuję się jak 120% blondynka. Może będzie inny w pociągu, lub konduktor. W pociągu biletomatu brak. Konduktora też.
Pierwszy raz w życiu jadę komunikacją bez biletu. Zamiast podziwiać widoki, siedzę zestresowana. A Karol mi nie odpuszcza:

- Zamkną Cię w ciurmie, zobaczysz!

Go ta sytuacja bawi, mnie nie za bardzo. A jeszcze bardziej moje przejęcie tą sytuacją. Oczami wyobraźni już widzę siebie za kratami.

- Oj, przestań. Najwyżej dostanę mandat.

Karol:
  - więzienie.

Mam plan. Trudno, godzina ucieknie. Wysiadamy w Oviedo i tam kupię bilet w kasie. Niby prosty plan. Nie przemyślałam tylko tych bramek na peronie, których nie da się przejść bez odbicia biletu.


Tu mają inny biletomat. Staje z nim do walki o mój bilet. Po kilku porażkach, moimi staraniami interesuje się sprzątaczka. Mówi trochę po angielsku.

Więc tłumaczę skąd, dokąd, co ja tu robię i co chciałabym. Karol, w 100% formie dorzuca poważnie po polsku i bez zbędnych emocji, że jak już będą mnie zamykać do ciurmy, to on ma plan ucieczki, więc pa. Przewracam oczami. Skupiam się na hiszpańsko angielskiej konwersacji.
Sprzątaczka machnęła ręką lekko rozbawiona.

Ten biletomat nie sprzedaje jednorazowych biletów. On też nie sprzedaje kart.

O, to ciekawe.
Kartę można kupić tylko na stacjach z kasami. A bilety jednorazowe także tylko w kasie.

Pani się zainteresowała jakim cudem ja się tu z Polski znalazłam i nie byłam na żadnej dużej stacji.
W jej oczach na prawdę było widać pytanie - JAK?

Jak to jak, Tirem :)

Przemiła pani zawołała konduktora. Wystawił mi bilet na dalszą podróż i od razu bilety powrotne do Villallana. To co już przejechaliśmy - gratis :)


Stres opadł, ku rozczarowaniu Karola mnie nie zamknęli. A miał by chłopak ciszę i spokój.
Z Hiszpanami zawsze się dogadacie, zawsze.
Prawie godzina oczekiwania na kolejny pociąg i ruszamy dalej.


Doganiam motyle! Było warto

, , , , , , , , ,

4 komentarze:

  1. Uwielbiam takie historie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawie piszesz , ostatnie zdjęcie super...serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym kiedyś tak wszystko rzucić i wyjechać ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Kochani za komentarze :)

Copyright © Doganiam Motyle , Blogger